Zbrodnia to niesłychana, ryba zabija pana

aaa

Ilustracja Alexandra Zicka do baśni “O rybaku i złotej rybce”, domena publiczna, za Wikipedią

Ryby są smaczne, ryby są zdrowe, ryby są polecane przez dietetyków, książki kucharskie, ekskluzywne restauracje i sushi-bary. Rybami karmi się także metaforycznie kolejne pokolenia, serwując im opowieść o rybaku i złotej rybce, pamięta się o nich w chwilach rozrywki (rybka lubi pływać, prawda?) i w dysputach na ważkie tematy społeczno-ekonomiczne (być może kojarzycie popularyzowane w Polsce intensywnie przez grę Cywilizacja powiedzenie “Give a man a fish, and you feed him for a day; show him how to catch fish, and you feed him for a lifetime“?  … warto pamiętać, że gra raczej mijała się z prawdą w kwestii pochodzenia cytatu), gdzie również zresztą budzą pozytywne skojarzenia. Dobrze jest dostać czy złapać rybę. No chyba że akurat nie. W końcu patolodzy zazwyczaj zajmują się przypadkami, w których coś poszło nie tak.

An external file that holds a picture, illustration, etc. Object name is gr2.jpg

Dziura w jelicie jako pozostałość po rybnej uczcie; https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4529669/, CC BY-NC-ND 4.0

Ryby mogą zrobić krzywdę na wiele różnych sposobów, i nie mówię tu bynajmniej jedynie o banalnych przypadkach, gdy okazywały się być zwyczajnie trujące ani o mrożących krew w żyłach historiach rodem z którychś “Szczęk”. Ot, reakcje anafilaktyczne chociażby (i to po spożyciu zaskakujących niekiedy produktów, w tym niektórych suplementów), ot dziurawiące przewód pokarmowy ości, żebra i kręgosłupy. I jasne, wiem, że krzywdę może też zrobić nieopatrznie połknięta kość kurczęca czy królicza, a wstrząs anafilaktyczny może dotyczyć nieomalże wszystkiego. Po prostu dzisiaj swój dzień mają ryby. I to ryby w dość szczególnych okolicznościach napotkane.

Dicologlossa cuneata.JPG

Taka właśnie ryba, sola kunatka, Dicologlossa cuneata, zabiła nieostrożnego rybaka; Myrabella, Wikipedia, https://en.wikipedia.org/wiki/Wedge_sole

aaa

Widzicie rybę? [z lewej tuż nad początkiem strzałki widać nagłośnię, tuż nad grotem strzałki – płetwa] https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12773857

Zacznijmy może historyjką. Krótką, smutną i nieco makabryczną (ale tylko nieco, prawdziwie makabrycznych historii nie będziemy ruszać). Pewien zdrowy, w pełni trzeźwy pięćdziesięcioletni rybak wypłynął na połów u wybrzeży Portugalii, w pobliżu Figueira da Foz. Złowił rybę. Baaa, złowił nawet więcej ryb – ten dzień mógł się okazać dniem naprawdę udanym. Wszystko szło dobrze dopóki chęć zaoszczędzenia czasu nie przywiodła naszego bohatera do zguby. Otóż by uwolnić ręce i sprawniej zgarniać ryby do kosza, pochwycił w zęby (w dziąsła właściwie, słabował bowiem na uzębieniu) ostatnią swą zdobycz, dziwięciocentymetrową solę (sola kunatka, Dicologlossa cuneata). A ta zwinęła się, szarpnęła i wyślizgnęła. Nie w tym kierunku, który byłby zapewne bardziej pożądany niestety. Co za pech. Popłynąwszy w dół krtani, utknęła w górnej części tchawicy, dusząc nieszczęsnego poławiacza pomimo wysiłków jego kolegów próbujących wyrwać mu z gardła zamachowczynię. Dopiero sekcja zwłok pozwoliła wydobyć rybę z dróg oddechowych pechowca.

aaa

Rybka, która zaklinowała się na poziomie krtani, rys anatomiczny (kolejno – nagłośnia, ryba, fałd nalewkowo-nagłośniowy, przełyk, tchawica); https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/5949967

Przypadek – choć w pierwszej chwili może się wydać  zadziwiający – bynajmniej nie jest przypadkiem odosobnionym. Swego czasu bass niebieski (Lepomis macrochirus) doczekał się przezwiska ryby zabójcy (killer fish) po dość spektakularnej historii wędkarza, który to złowionego bassa uniósł do góry, by popodziwiać zdobycz, po czym… Tak, dobrze się domyślacie. Bass wyślizgnął się mężczyźnie z rąk, lądując w jego ustach, potem gardle, potem… hmmm – dość rzec, że choć ratownikom udało się usunąć rybę, nie zdążyli uratować pacjenta. Kolejna ofiara zabójczego bassa po prostu głupio popisywała się na imprezie, chwaląc się, że połknie rybkę w całości. Cóż. Nie wyszło. Bass – trzynastocentymetrowy tym razem – zaklinował się w gardle. To zresztą interesujące, że przypadki takie jak ostatni – źle kończące się celowe próby połknięcia ryby – są pośród podobnych opowieści wyjątkowe. Większość raportów dotyczy zwykłych (choć trochę niezwykłych jednak) wypadków.

aaa

Ta tilapia dotarła u pewnego dwudziestolatka z Ghany aż do poziomu rozwidlenia tchawicy; CC-BY, http://www.agialpress.com/journals/oajost/2014/101074/

Można znaleźć dalsze historie o pechowych rybakach. Niekiedy zresztą udawało się ich odratować, wcale też nie wszyscy jak bohater pierwszej historii cechowali się brakami w uzębieniu. Wydaje się, że niekoniecznie w świetle przywoływanej literatury całkiem bezpieczny zwyczaj przytrzymywania ryby zębami (tudzież przywoływane niekiedy jako sposób szybkiego uśmiercania ryby na miejscu połowu odgryzanie jej głowy, które grozi podobnymi konsekwencjami)  jest zwyczajem dość powszechnym w różnych rejonach świata – opisywane przypadki pochodzą z różnych kontynentów, dotyczą ryb różnych gatunków i rozmiarów, którym to rybom zresztą – by urozmaicić obraz – zdarzało się utkwić w różnych częściach dróg oddechowych, od gardła i krtani poczynając, by niekiedy sięgnąć nie tylko tchawicy, ale i oskrzeli. Usunięcie niepożądanego gościa z organizmu pacjenta często opisywane jest jako spore wyzwanie niekiedy możliwe jedynie dzięki szybkiej interwencji medycznej, często wymagające tracheotomii i zastosowania rurki tracheostomijnej. Rybie łuski i płetwy często wydatnie utrudniają bezzabiegowe wyjęcie intruza zakotwiczonego w miękkiej błonie śluzowej dróg oddechowych. Jeśli jednak wybaczycie odrobinę makabry – już w dziewiętnastym wieku z tym akurat problemem dzięki tracheotomii właśnie umiano sobie poradzić. W 1874 roku w London Medical Times and Gazette George Smith opisuje jak to zaopatrzonego w rurkę tracheostomijną rybaka w podobnej sytuacji pozostawiono z rybą w gardle póki ta w cieple pacjenckich wnętrzności nie poczęła się rozkładać, co ułatwiło lekarzom jej wydobycie. Można się domyślać niejakiego dyskomfortu u poddanego procedurze pacjenta, z drugiej jednak strony, uniknięcie uduszenia można chyba uznać za wystarczający sukces, by na odrobinę dyskomfortu przymknąć oko.

aaa

Szesnastocentymetrowego węgorzyka plamistego (Macrognathus pancalus) udało się wydobyć z oskrzela szesnastolatka zanim młodemu wędkarzowi stała się krzywda; CC BY 4.0, http://bmcresnotes.biomedcentral.com/articles/10.1186/1756-0500-7-658

aaa

Połknięta przypadkowo podczas kąpieli ryba utkwiła na szczęście dość wysoko i udało się ją bezpiecznie usunąć; CC-BY, https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24371443

aaa

Rybę udało się w przychodni wydobyć z gardła bez większych trudności; CC-BY, https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24371443

Ale też nie tylko nieostrożne obchodzenie się z rybacką zdobyczą niesie ze sobą takie zagrożenia. I nie tylko wędkarska rekreacja. Rybką można się przytkać podczas zwykłej niewinnej kąpieli w stawie – naprawdę, taka właśnie przykrość spotkała pewnego ewidentnie cokolwiek pechowego pięćdziesięciodwuletniego mężczyznę. Pływał on sobie spokojnie, nie przeczuwając nieszczęścia, aż tu nagle “nadział się” na rybę (tym razem to ryba wykazała się brakiem należytej ostrożności). Na szczęście tu akurat zwierzę – choć niemałe, bo dziesięciocentymetrowej długości – utkwiło dość wysoko i medykom udało się je sprawnie wydobyć bez większych perypetii jedynie z zastosowaniem miejscowego znieczulenia i kleszczyków Magilla. Co więcej – ha! – nie jest to wcale pierwszy czy jedyny znany taki przypadek, jakkolwiek poprzedni jest natury mocno archiwalnej. O zakończonej mniej szczęśliwie (całkiem nieszczęśliwie w sumie) przygodzie pewnego zażywającego kąpieli w jeziorze księdza wzmiankuje ponoć szesnastowieczna encyklopedia Theatri Vitae Humane  Teodora Zwingera.

By uniknąć grożącej zanudzeniem was wyliczanki wspomnę tylko, by nie kończyć tragiczną historią szesnastowiecznego księdza, że zakrapiana impreza z historii wcześniej przytoczonej to nieczęsty acz wcale nie jedyny w swoim rodzaju przykład celowego połknięcia żywej ryby. Przypadek równie niemądry, choć zupełnie inaczej motywowany, zupełnie świeżo (bo na początku tego roku) opisano w czasopiśmie Journal of Bronchology & Interventional Pulmonology. Czterdziestoletniego pacjenta z udokumentowaną w historii choroby astmą oskrzelową przyjęto w stanie zaostrzenia choroby z ciężkimi dusznościami na oddział. Pomimo leczenia przez kolejne trzy dni nie zanotowano znaczącej poprawy, w związku z czym lekarze postanowili spróbować zajrzeć pacjentowi do wnętrza sprawiających kłopot dróg oddechowych. Bronchoskopia przyniosła nieoczekiwane odpowiedzi. Jakieś dwa tygodnie wcześniej pacjent w ramach “leczenia” swojej astmy uczestniczył w lokalnej procedurze religijno-altmedowej obejmującej połknięcie żywej ryby nafaszerowanej ziołami. Ryba trafiła nie do końca do tego otworu, do którego miała trafić. Szczęśliwie – pewnie ze względu na swój niewielki rozmiar – nie udusiła mężczyzny od razu, ale jej rozłożone szczątki wymieszane z resztami ziół i śluzem podrażniły drogi oddechowe i częściowo przytkały oskrzela. Usunięcie zalegających resztek spowodowało dramatyczną poprawę stanu chorego.

aaa

Haczyk w świetle prawego oskrzela; https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23207367

Oczywiście w drogach oddechowych może utkwić wiele mniej czy bardziej zaskakujących rzeczy, niekiedy zresztą także mogących się kojarzyć z tematyką tego tekstu (haczyk wędkarski może się kojarzyć, prawda?). Fakt, że może się to przytrafić i rybom, nie jest powodem, by obawiać się wędkarstwa czy sportów wodnych (choć niemądrych praktyk pseudomedycznych lepiej unikać, aczkolwiek nie tylko ze względu na strach przed uduszeniem się). W końcu u początków historii bronchoskopii stał Gustav Killian usuwający w 1897 roku z dróg oddechowych pewnego niemieckiego rolnika kość wieprzową. I nikt tego dziś świniom nie pamięta.

(Przypominam też, że patologów możecie śledzić też na fejsbuku – warto tam zaglądać, bo strona jest codziennie aktualizowana)

Literatura:

Choking death on a live fish (Dicologoglossa cuneata). J Pinheiro, C Cordeiro, DN Vieira; American Journal of Forensic Medicine and Pathology 2003;24(2):177-8

Alive in the Airways: Live Endobronchial Foreign Bodies. SR Ali, AC Mehta; Chest 2017;151(2):481-491

Sudden death by Lepomis macrochirus (the killer fish). JR Pritchard; American Journal of Forensic Medicine and Pathology 1989;10(3):245-6

Return of the killer fish: accidental choking death on a bluegill (Lepomis macrochirus). R Deidiker; American Journal of Forensic Medicine and Pathology 2002;23(2):197-8

Live fish in the trachea and bronchus: a case report. KL Saha, DC Talukder, MA Rasel, A Saha; BMC Research Notes 2014;7:658

Inhaled Live Fish—A Case Report. P Appiah-Thompson, K Ngyedu, F Mintah, K Akakpo; The Open Access Journal of Science and Technology 2014; Article ID 101074, doi:10.11131/2014/101074

Live fish in the endobronchial tree. S Raju, P Jhawar; Journal of Bronchology & Interventional Pulmonology 2015;22(2):175-7

An Unusual Case of Foreign Body Whole Fish in Throat – A Case Report. R Sangma, K Ranjan; IOSR Journal of Dental and Medical Sciences 2015;14(6):57-9
An unusual case of live fish obstructing the airway. A case report. KM Rajendran, S Satyanand; British Journal of Anaesthesia 1966;38(6):492-3

Accidental entry of fish into throat while bathing in a pond. PK Parida, G Surianarayanan; Case Reports in Medicine 2013;2013:604687

Unusual foreign body in nose and nasopharynx – a rare case. RKR Mudunuri, DP Gannavarapu, ANM Mukkamala, KM Jameel; Journal of Clinical and Diagnostic Research: JCDR 2015;9(4):MD01-MD02

Airway obstruction from accidental ingestion of a live fish. T Tam T, L Weinberg, J Edington; BMJ Case Reports 2013;2013

Catch of the Day. SR Ali, E Albayrak, AC Shah; Journal of Bronchology & Interventional Pulmonology 2017;24(1);e3–e4

Advertisements

6 thoughts on “Zbrodnia to niesłychana, ryba zabija pana

  1. >>>> być może kojarzycie popularyzowane w Polsce intensywnie przez grę Cywilizacja powiedzenie “Give a man a fish, and you feed him for a day; show him how to catch fish, and you feed him for a lifetime“?

    Ja kojarzę polską wersję, że można dać człowiekowi rybę i się naje, a można dać mu wędkę i wtedy sam będzie łapał ryby 😉

    Like

  2. Jak do czasu uzyskania pomocy oddychał ten pan, który połknął rybę, pływając w stawie? Na zdjęciu widać, że gardło ma dość mocno zablokowane.

    Nie pomyślałbym, że takie rzeczy są możliwe. :O

    Like

  3. A czy jest coś z prawdy w “ciocinym micie” o tym, że jak się nadepnie na igłę, to wbije się do żyły i popłynie do serca? Straszna opowieść jest przekazywana małym dzieciom już od kilku pokoleń.

    Co do ciekawych powikłań jedzenia ryb można zaliczyć “zakaźne” zatrucie. Niektóre gatunki ryb egzotycznych mogą wywołać zatrucie z powodu zawartych w mięsie (a biorących się z sinic które jadła ryba) ciguarotoksyn, które należą do najsilniejszych znanych trucizn. Objawy neurologiczne mogą utrzymywać się nawet lata po zjedzeniu ryby. Zanotowano też kilka przypadków pojawienia się objawów zatrucia u partnerów zatrutych osób, najwyraźniej toksyna może przenosić się podczas kontaktów seksualnych.

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s