Zapuszczenie

Nim nowotwór złośliwy osiągnie etap wielkiego wrzodziejącego kalafiora mija zazwyczaj trochę czasu; tu akurat rak podstawnokomórkowy skóry; James Heilman, MD, CC BY 3.0; https://en.wikipedia.org/wiki/Basal-cell_carcinoma

“Panie doktorze, pani doktor, jeszcze wczoraj tu tego nie było!” Znacie takie historie? Chory czy chora rozkładają ręce ze zbolałą miną, prezentując owrzodziałe kalafiorki wdzięcznie przyozdabiające łydki, szyje czy poliki. Dziura na pół czoła, której nie sposób już ukryć pod chustką czy kapeluszem? “Od soboty tak urosła, doktórko, no naprawdę, jeszcze niedawno była malutka!” Podkrwawiający guz wielkości i faktury dorodnego selera? “No jakoś tak wyszło, nie było okazji, sam pan, pani wie.” Wszystkie osoby jakoś tam z medycyną związane kojarzą podobne sytuacje. Niemal każda większa zmiana skóry czy błon śluzowych (tych lepiej dostępnych od zewnątrz przynajmniej) lądująca na fanpejdżu patologów przywołuje podobne skojarzenia. Czy słusznie? Niekiedy. A niekiedy nie.

Kilka miesięcy wcześniej u chorej rozpoznano guza piersi, kobieta nie rozpoczęła leczenia – nie wiadomo dlaczego, nowotwór zaś rósł… http://www.alliedacademies.org/articles/spontaneous-tumor-lysis-syndrome-in-a-giant-neglected-breast-cancer.pdf

Czasami rzeczywiście mamy do czynienia ze zmianami wstrząsająco wręcz “zapuszczonymi”, zaniedbanymi, zlekceważonymi (na oko przynajmniej). I pytania o to jak to możliwe, że ludzie tak długo czekają, powtarzają się regularnie. Jak tak można? Skąd takie zapuszczenie? Jakie przyczyny stoją za zwłoką kosztującą niekiedy przecież bardzo wiele? Cóż, przyczyny będą różne. Zależnie od kraju, zależnie od osoby, zależnie od sytuacji. I nie zawsze bynajmniej będzie stało za nimi bagatelizowanie sprawy.

Continue reading

Advertisements