Biały jak śnieg, żółciutki jak kaczuszka

Kolor włosów Śnieżki Szancera nieco się rozmija z oryginałem

“Pewnego razu, podczas srogiej zimy, kiedy z nieba sypał się śnieg jak pierze z rozprutej pierzyny, siedziała królowa przy oknie o ramach z czarnego hebanu i szyła. Tak szyjąc i patrząc na śnieg, ukłuła się w palec, i trzy krople krwi potoczyły się na śnieg. A ponieważ czerwona krew cudnie wyglądała na białym śniegu, królowa pomyślała sobie:

„Chciałabym mieć dziecko, białe jak ten śnieg, rumiane jak krew i o włosach czarnych jak heban”.
Wkrótce potem królowa powiła córeczkę, białą jak śnieg, rumianą jak krew i o włosach czarnych jak heban. Nazwano ją Śnieżką.”

Pamiętacie jeszcze baśń braci Grimm? Magia barw. Krew na śniegu. Białe i czarne. Siła skojarzeń bywa nieodparta. Zresztą często posługujemy się nimi cokolwiek bezmyślnie, na zasadzie skrótów myślowych. I nie ma w tym w sumie nic nagannego – nie zawsze i nie w każdej sytuacji mamy czas analizować szczegóły, a skojarzenia i kody kolorystyczne bywają dość wdzięczne i proste w użyciu, wykorzystywane są zresztą nie tylko przez nas, ale i szerzej, przez naturę w ogóle, można by rzec, ewolucja po prostu. Gorzej, gdy zaczynamy na nich polegać bezkrytycznie, a z podrzuconych nam przez kogoś skojarzeń budować bez weryfikacji swoją wiedzę o świecie. Nie, nie mam na myśli szybkich reakcji na bodźce ostrzegawcze (czerwone światło, stój), a właśnie wiedzę, czy raczej przekonania o skomplikowanych zachodzących w naszych organizmach zjawiskach.

Być może zdarzyło się wam już kiedyś zetknąć ze znaną, chętnie lansowaną przez szarlatanerię koncepcją, wedle której rak to nie żaden rozrost zmienionych nowotworowo własnych komórek nabłonkowych (nie żeby piewcy i piewczynie medycyny “alternatywnej” odróżniali/ły raki od innych nowotworów złośliwych, w większości przypadków “guzem rakowym” nazwą każdy nowotwór złośliwy, nie zdając sobie sprawy z różnorodności świata nowotworów, spośród których jedynie część to raki), a po prostu grzyb, co skrzętnie ukrywa światowa onkologia, by prosperować i tuczyć się na nieświadomości chorych. Cóż, nowotwór jako grzyb to akurat koncepcja wyjątkowo niemądra w świetle współczesnej wiedzy już nie medycznej nawet tylko, ale generalnie biologicznej, i trudna do wciśnięcia komukolwiek z podstawowym choćby pojęciem o świecie, ale czasami trafia na osoby o niewielkiej wiedzy przyrodniczej, łase za to na sensacje – a niemała to w końcu sensacja, gdy ktoś ci mówi, że cały współczesny świat cię dotąd okłamywał, że podręczniki są pełne łgarstw, a szkoły i lekarze/rki oszukują cię nieustannie. Co prawda to samo powiedzą ci o lądowaniu na Księżycu (oszukują cię, nie było żadnego lądowania), o kształcie naszej planety (oczywiście, że jest płaska, łżą jak psy w tych wszystkich książkach) czy o wirusach (wirusy nie istnieją, to wymysł “mafii medycznej”), ale istnieją w końcu osoby, które chętnie łykną każdą kolejną niby-medyczną sensacyjkę.

Według części altmedów komórki nowotworowe miałyby być tak naprawdę zakamuflowanymi rzęsistkami; rzęsistki pochwowe, za CDC, domena publiczna; https://pl.wikipedia.org/wiki/Rz%C4%99sistek_pochwowy

A że w zeszłym tygodniu nowotwory miały być w istocie zakamuflowanymi rzęsistkami (serio, …komórki rakowe to nie zwyrodniałe ludzkie komórki, jak do tej pory sądzono, ale żyjące w każdym z nas rzęsistki (Trichomonas) – jednokomórkowe organizmy, jedne z najstarszych na planecie. Jak pokazały badania naukowe rzęsistki mają zdumiewającą zdolność przekształcania się i dostosowywania do zmieniających się w organizmie warunków (dlatego tak trudno je rozpoznać)” podawał swego czasu altmedowy bestseller niejakiego Tombaka Michała, bestseller o znamiennym tytule “Uleczyć nieuleczalne”)… Nijak nie przeszkadza to wierzyć jednocześnie, że te same komórki nowotworowe to tak naprawdę grzyby.

Te intensywnie różowe “gałązki” to właśnie słynne grzyby z rodzaju Candida, drugi obok rzęsistka altmedowy kandydat na “tak naprawdę raka”; tu akurat zmiany z jamy ustnej; https://link.springer.com/article/10.1007/s12105-019-01004-6

Dlaczego mówię, że to niemądre? Nie, nie chodzi mi jedynie o banalną prawdę, że trudno być jednocześnie grzybem i rzęsistkiem. Zresztą tak jedno, jak i drugie to organizmy mocno jednak od nas odmienne. Nie to królestwo nawet. Pamiętacie jeszcze z biologii lub przyrody podział systematyczny na królestwa? Między innymi na zwierzęta (tu właśnie wlicza się człowieka), grzyby (jeszcze za czasów starszych spośród was być może zaliczane do królestwa roślin) i protisty (w tym rzęsistki właśnie). I wiecie, to nie tak, że wrzucamy do tych worków poszczególne gatunki losowo. I nie, nowotwory żadną siłą nie dają się zaliczyć do innego królestwa aniżeli organizmy, z których się wywodzą. Serio. My nie gdybamy sobie luźno a propos natury nowotworów, tylko badamy je, badamy je dogłębnie, badamy ich budowę i ich czynności, wygląd, biochemię i geny. I wiemy, że zazwyczaj nie są żadnymi obcymi agresorami z zewnątrz (zazwyczaj, bo wyjątki mogą z rzadka i w bardzo szczególnych okolicznościach zaistnieć, przy czym nadal granicy królestw nie przekraczają). Znamy tysiące możliwych uszkodzeń w setkach różnych genów, które są dla procesów nowotworzenia istotne. W niektórych przypadkach udało nam się nawet nauczyć jak łatać nowotworowe błędy i uszkodzenia w komórkowej maszynerii i leczyć wywołane nimi zmiany. I przez cały czas mowa o błędach i uszkodzeniach w zwykłych ludzkich genach, w zwykłych ludzkich tkankach, tyle że zepsutych przez toczące się w nich procesy nowotworowe.

Naprawdę wiemy, jak wygląda Candida pod mikroskopem i nie, nie wygląda ani jak rak, ani jak jakikolwiek inny nowotwór złośliwy; tu akurat pseudostrzępni grzyba w cytologii ginekologicznej; Ed Uthman, https://www.flickr.com/photos/euthman/3952574619

Na szczęście w przeciwieństwie do wielu pseudomedycznych machlojek to akurat “grzybowe” oszustwo ma stosunkowo krótkie nóżki ze względu na “zdroworozsądkową” rzekomo linię argumentacji. Otóż nowotwór ma być efektem rozrostu grzybów z rodzaju Candida. Skąd to wiemy? Czy może raczej – skąd tę “wiedzę” czerpią altmedy?  Szybki rzut oka do wyszukiwarki i już mała choćby kwerenda po altmedowych stronkach przyniesie wam elegancką regularnie powtarzającą się frazę: “powodem raka jest pleśń Candida we wszystkich jej odmianach, na co wskazuje, chociażby fakt, że guzy rakowe zawsze są białe”. Powtórzcie to sobie głośno – “guzy rakowe zawsze są białe”. Polskie stronki pseudomedyczne nie wzięły sobie tej frazy znikąd i nie zmyśliły jej, choć ewidentnie niejaką trudność notorycznie sprawia im tłumaczenie anglojęzycznego “cancer” na język polski. “Cancer” pojawiające się w miejscu “raka” w oryginalnych materiałach, z których nasza rodzima szarlataneria spisuje, to nowotwór złośliwy po prostu. Rak, czyli carcinoma, nowotwór złośliwy wywodzący się z tanki nabłonkowej, to cancer, owszem, ale czerniak, melanoma, to też cancer i białaczka, leukemia, również, choć – jako żywo – rakami nie są. No ale to dygresja, choć dygresja ładnie pokazująca, że macie w takiej historii do czynienia z osobą mało obytą z prawdziwą medycyną i literaturą medyczną. Potencjalnie przydatna wskazówka skąd nie czerpać wiedzy. Ale wróćmy do nieodmiennie białych (jak śnieg zapewne i jak sama Śnieżka) guzów nowotworowych. To właśnie twierdzenie pada pierwotnie z ust altmedowego guru, Tullio Simonciniego, byłego lekarza i ojca grzybowej koncepcji:

If you enter the body and you reach an organ affected by the cancer, you can see that the lumps are always white (…) In every post mortem examination scientists find the white lumps, the white masses that are fungi“.
Kiedy sięgniecie w głąb ciała, docierając do narządu zajętego przez nowotwór złośliwy, zobaczycie, że guzy nowotworowe zawsze są białe (…) W każdym badaniu pośmiertnym naukowcy znajduja białe guzy, białe guzy tak naprawdę będące grzybami

Rozumiecie? Logiczne, prawda? Grzyby są białe, zwłaszcza “pleśnie” (tak naprawdę to bardzo różnie z tym kolorem “pleśni” bywa, ale nie komplikujmy już takiej pięknej koncepcji), nowotwory złośliwe są białe, ergo – nowotwory to wytwory pleśni. Wszystko gra. To musi być to samo. Musi, prawda? Włosy ludzkie w pewnym wieku siwieją, z czasem przybierając białą jak śnieg barwę. Ani chybi, też nowotwór. Albo przynajmniej Candida.

Przerzuty czerniaka w żołądku; dziwnym trafem zupełnie nie chcą być białe; https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5016813/

Domyślacie się już dlaczego – z perspektywy patomorfologicznej – taką sympatią darzę ten właśnie “argument”? Zaglądacie czasami na fejsbukowy fanpejdż patologów? Goszczą tam nie tylko nowotwory oczywiście, a pośród nowotworów nie tylko te złośliwe bynajmniej, i nie tylko raki, ale i raków i innych nowotworów złośliwych też pojawia się sporo. Zresztą, jak wspomniałam, nie musimy się do raków ograniczać – pan oszust (Simoncini jest po prostu kolejnym oszustem, takim “lepszym”, bo skazanym za nieumyślne spowodowanie śmierci – “leczeniem” nowotworu złośliwego sodą oczyszczoną – prawomocnym wyrokiem) wypowiada się o nowotworach złośliwych generalnie. Mają być białe. Tyle że nader często nie są. Tak w codziennej diagnostyce, jak i w diagnostyce pośmiertnej.

Czerniak błony śluzowej (małżowina nosowa) – czerniak to to czarne, to białe zaś to zdrowe tkanki; ot, kolejna niespodzianka – zdrowe tkanki często są mniej lub bardziej białawe na przekroju; https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5340730/

Może pan guru, biedaczek, nigdy w swej niegdysiejszej karierze zawodowej nie widział czerniaka. Jasne, czerniak wcale nie musi być czarny czy nawet brązowy, często jednak jest guzem dość intensywnie wybarwionym. I nawet gdyby dobudować tu jakąś piętrową konstrukcję intelektualną ograniczającą rzekomą biel guzów do narządów wewnętrznych li tylko, nawet tu z czerniakami się nią nie wygra. Zarówno przerzuty tego nowotworu, jak i pierwotne czerniaki błon śluzowych rozwijające się gdzieś w przełyku na przykład nader chętnie przybierają inne aniżeli biel umaszczenie. Zresztą nic w tym dziwnego – w końcu mówimy o nowotworze, któremu początek dają melanocyty, komórki barwnikotwórcze.

Przerzut czerniaka do nerki; trochę go pogodzić ten widok z hasłem “guzy nowotworowe zawsze są białe”; https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17320691

Odcienie żółci nie dziwią w tłuszczakomięsaku (zrazikowate masy po lewej), piaskowożółty narząd po prawej to jądro; https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4307107/

Kolejny tłuszczakomięsak, z krezki tym razem; https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3081650/

Czerniak jest przykładem szczególnie spektakularnym kolorystycznie, nie tylko czerniaka mamy jednak na stanie. Mięsaki, nowotwory złośliwe tkanek miękkich i kości, potrafią być rozmaicie wybarwione zależnie od rodzaju tkanek, z których się rozwijają. I tak odcienie żółci na przykład nie powinny dziwić w przypadku tłuszczakomięsaków (liposarcoma), złośliwego potomstwa komórek tkanki tłuszczowej, która wszak i w stanie zdrowia jest żółta dzięki obfitości rozpuszczalnych w tłuszczach karotenoidów. Nijak nie zaskakują również krwiste czerwienie i brunatności w złośliwych guzach pochodzenia naczyniowego, to znów kwestia natury wypełnionych krwią struktur naczyniowych, z których się rozwijają. Szklista, nieco przejrzysta tkanka niektórych guzów chrzęstnych również stanowi odpowiednik zdrowej chrząstki. Tylko trzeba wpierw coś wiedzieć o biologii organizmu ludzkiego (czy zresztą generalnie zwierzęcego, w końcu nie tylko ludzie chorują onkologicznie), by to zauważyć.

Rozpuszczalne w tłuszczach karotenoidy nadają bogatym w lipidy tkankom żółte barwy; u dołu odpowiednio: zwykła tkanka tłuszczowa piersi, rak jasnokomórkowy nerki, tłuszczak, tłuszczakomięsak, łagodny nerwiak osłonkowy, gruczolak kory nadnercza, zdrowa kora nadnercza; https://www.archivesofpathology.org/doi/full/10.5858/arpa.2016-0274-SA

Czerniaki i mięsaki już były, czas na raki wreszcie, najlepiej kojarzoną grupę nowotworów złośliwych. Warto i tu rzucić przykładami. Mięsaki w końcu są dość rzadkie, nie to co taki na przykład rak jasnokomórkowy nerki, najczęstszy nowotwór złośliwy tego narządu. A jego charakterystyczną cechą jest kolor. Żółty. Intensywnie. Żółciutki jak kaczuszka. Kolor to oczywiście pochodna budowy. Pod mikroskopem zobaczymy, że guza tworzą nie strzępki grzybni, a jasne, upakowane lipidami komórki.

Przekrojona nerka z intensywnie żółtym rakiem jasnokomórkowym u dołu; Qiao’s Pathology, https://www.flickr.com/photos/jian-hua_qiao_md/8448173383/

Wokół nieco zielonkawego z białymi zbliznowaceniami raka poza kilkoma również nowotworowymi guzkami satelitarnymi widać brunatnowiśniowy zdrowy miąższ wątroby; https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/29751881

Mało wam nerki? Nie ma sprawy. Może spójrzmy na nowotwory wątroby? Nawet nie musicie daleko szukać – na blogu gościły już kiedyś raki wątroby. Co prawda, tekst dotyczył nieco rzadszej ich odmiany aniżeli najbardziej typowy rak wątrobowokomórkowy, jednak  nie to akurat jest dla nas w tej chwili istotne. Ważne, że ani jeden, ani drugi wcale nie musi być biały. Związki żelaza oraz bilirubina i jej pochodne zapewniają tak zdrowej wątrobie jak i jej różnego rodzaju nowotworom całą gamę kolorystyczną – od odcieni szarozielonkawych przez żółcie po brązy.

Ale chwila, powiecie, wiele guzów przecież jest białych, prawda? No mniej więcej. Nie będzie to zwykle śnieżna biel rodem z baśni braci Grimm, co prawda, a raczej spektrum bieli, szarości i bladego różu, ale w istocie będzie w wnętrzu człowieka – gdy odfiltrujemy już sobie róże i czerwienie związane z ukrwieniem naszych tkanek – sporo nut białawych. Tyle że bynajmniej nie w tkankach nowotworowych li tylko. Białawe będą tkanki uwapnione i tkanki bogate w włókna kolagenowe, stąd tkanka włóknista, której obfitością dysponuje nasze ciało, będzie biaława niezależnie od tego czy mówimy o ścianie jelita bliznowato przebudowanej po wcześniejszym zabiegu, czy o ścianie jelita przebudowanej nowotworem z intensywnym włóknieniem, a w końcu wielu złośliwym rozrostom nowotworowym towarzyszy tak zwana reakcja desmoplastyczna – odczynowe włóknienie. Białawe będą nabłonki, a pamiętacie przecież, że to z nich wywodzi się znakomita część nowotworów złośliwych. Kolory mogą być niekiedy przydatne do zgrubnej roboczej – bardzo wstępnej – oceny pochodzenia tkankowego zmiany, ale nie odróżnią czy mamy do czynienia z czymś łagodnym, czy złośliwym.

To ognisko raka piersi rzeczywiście jest białe, ale też tego typu guzy są na tyle niewielkie, że można je pobrać do badania w całości i zapewniam was, że nie znajdziemy grzyba nigdzie w głębi. [fot. własne]

No dobrze, ale czy czegoś nie pomijamy? OK, argument z barwą guzów nowotworowych był – nie bójmy się tego słowa – głupi, ale może jednak czegoś sensownego można by się w wywodach pana oszusta doszukać? Kto, słuchając nagrania pana byłego medyka, nie ograniczył się do zacytowanego fragmentu, mógł usłyszeć na przykład, że w naszych badaniach mikroskopowych nie widzimy tkanek grzyba, a zmienione ludzkie tkanki, nie dlatego, że taka właśnie jest natura nowotworu, że jest on właśnie zmienioną masą własnych tkanek, a dlatego, że nie badamy wystarczająco głęboko. Że skrawki pobierane do badań są płytkie i powierzchowne, a grzyb, który podrażnił okoliczne tkanki, nadając im wygląd kojarzony z rakiem takim czy owakim, z czerniakiem czy którymś z mięsaków lub chłoniaków, siedzi sobie po prostu w głębi. No fajnie. Patolodzy i patolożki niejednokrotnie rzeczywiście narzekają na nadmierną powierzchowność nadesłanych do badań fragmentów tkankowych. Tyle że nie dlatego, że wycinki te nie sięgają “siedzącego w głębi” grzyba, a dlatego, że zdarza się, że są tak płytkie, że nie sięgają samego nowotworu, zbierając tylko z powierzchni obserwowanego

Przerośnięty przez przerzutowe cewy (te ciemniejsze rureczki) gruczolakoraka jelita grubego węzeł chłonny również jesteśmy w stanie przebadać w całości. I też nie ma w nim żadnych grzybów. [fot. własne]

na przykład gastro- czy kolonoskopowo guza bezpostaciowe masy martwicze, co wydatnie utrudnia lub nawet uniemożliwia postawienie diagnozy i wymusza kolejne badania. Ale nie, to nie znaczy, że poskrobawszy głębiej, dotrzemy do ukrytego grzyba-zabójcy. A wiecie skąd to wiemy? Bo – przymykając już nawet na chwilę oczy na całą naszą wiedzę o biologii, o genetyce, o fizjologii nowotworów – w znakomitej części przypadków kolejnym krokiem po postawieniu rozpoznania histopatologicznego nowotworu będzie wycięcie go w  całości, najlepiej z solidnym marginesem tkanek zdrowych. I ten wycięty guz znów trafi do nas, najpierw pod nasze wyciągi i na nasze deski do krojenia, a potem pod nasze mikroskopy. I nierzadko do badania trafi całość materiału nowotworowego, całość guza czy owrzodzenia, i wiecie co? W głębi zazwyczaj nie ma żadnych grzybów. Pan guru w swoim lekarskim życiu ewidentnie nie miał wiele do czynienia z patomorfologią.
Hmmm… A może w całej tej grzybowej historii kryje się jednak coś jeszcze poza kłamstewkami pana, który chciał po prostu zarobić na leczeniu rzekomych grzybów sodą oczyszczoną?
Coś, owszem, być może. Nie żadna głębsza prawda jednak, a kolejny pokład pułapek z kategorii myślenia magicznego. Kolejny pokład naszych błędów myślowych. To trochę jak z tą białą pleśnią i białym guzem – podobne rozumiemy przez podobne, i jak z magią homeopatyczną – podobne zwalczamy podobnym. Powyższy komentarz, według którego skoro guzy nowotworowe – to akurat tekst, który pewien obywatel próbował pozostawić pod artykułem o raku płuc – przypominają komuś owocniki grzybów, to taka niechybnie musi być ich natura, doskonale się w ten nurt wpisuje. W końcu skoro nietoperze latają, to na pewno są ptakami. Skoro wieloryby pływają, na bank przynależą do ryb. Skoro rak jest (a w każdym razie ma być) biały to pewnie jest pleśnią, a jako że przypomina komuś grzybowe owocniki, to pewnie nie pleśnią tak naprawdę, a podstawczakiem. Nie wiem, pieczarką może albo borowikiem. W sam raz na pierogi (a pierogi trochę przypominają małże – czy małże też są grzybami?).
…..
(Przypominam też, że patologów możecie śledzić również na fejsbuku – warto tam zaglądać, bo strona jest codziennie aktualizowana)
Literatura:
Human Colors—The Rainbow Garden of Pathology: What Gives Normal and Pathologic Tissues Their Color? S Piña-Oviedo, C Ortiz-Hidalgo, AG Ayala; Archives of Pathology & Laboratory Medicine 2017;141(3):445-462

Renal metastasis of malignant melanoma with unknown primary. MS Shimko, SC Jacobs, MW Phelan; Urology 2007;69(2):384.e9-10

Paratesticular Liposarcoma; a Case Report. S Omidvari, SH Hamedi, L Moaddab-Shoar, H Nasrollahi, Y Daneshbod, MA Mosleh-Shirazi, M Ansrai, M Mohammadianpanah, N Ahmadloo, A Mosalaei;  Iranian journal of cancer prevention 2014;7(4):239-43.

Well-Differentiated Liposarcoma, an Atypical Lipomatous Tumor, of the Mesentery: A Case Report and Review of the Literature. Ti Yuri, T Miyaso, H Kitade, K Takasu, N Shikata, H Takada, A Tsubura; Case reports in oncology 2011;4(1):178-85 29 Mar. 2011, doi:10.1159/000327266

Fibrolamellar Carcinoma: What Is New and Why It Matters. RP Graham; Surgical Pathology Clinics 2018;11(2):377-387
Advertisements

6 thoughts on “Biały jak śnieg, żółciutki jak kaczuszka

  1. Dzień dobry – hohlika znalazłem w tekście :

    Na szczęście w przeciwieństwie do wielu pseudomedycznych machlojek to akurat “grzybowe” oszustwo ma stosunkowo krótkie nóżki ze względu na “zdroworozsądkową” rzekomo linię argumentacji. Otóż nowotwór ma być efektem rozrostu grzybów z rodzaju Candida. Skąd to wiemy? Czy może raczej – skąd tę “wiedzę” czerpią altmedy? Szybki rzut oka do wyszukiwarki i już mała choćby kwerenda po altmedowych stronkach przyniesie wam elegancką regularnie powtarzającą się frazę: “powodem raka jest pleśń Candida we wszystkich jej odmianach, na co wskazuje, chociażby fakt, że guzy rakowe zawsze są białe”. Powtórzcie to sobie głośno – “guzy rakowe zawsze są białe”. Polskie stronki pseudomedyczne nie wzięły sobie tej frazy znikąd i nie zmyśliły jej, choć ewidentnie niejaką trudność notorycznie sprawia im tłumaczenie anglojęzycznego “cancer” na język polski. “Cancer” pojawiające się w miejscu “raka” w oryginalnych materiałach, z których nasza rodzima szarlataneria spisuje, to nowotwór złośliwy po prostu. Rak, czyli carcinoma, nowotwór złośliwy wywodzący się z tanki nabłonkowej, to cancer, owszem, ale czerniak, melanoma, to też cancer i białaczka, leukemia, również, choć – jako żywo – rakami nie są. No ale to dygresja, choć dygresja ładnie pokazująca, że macie w takiej historii do czynienia z osobą mało obytą z prawdziwą medycyną i literaturą medyczną. Potencjalnie przydatna wskazówka skąd nie czerpać wiedzy. Ale wróćmy do nieodmiennie białych (jak śnieg zapewne i jak sama Śnieżka) guzów nowotworowych. To właśnie twierdzenie pada pierwotnie z ust altmedowego guru, Tullio Simonciniego, byłego lekarza i ojca grzybowej koncepcji:

    a tutaj w poczcie outlook nie działa komenda :

    No dobrze, ale czy czegoś nie pomijamy? OK, argument z barwą guzów nowotworowych był – nie bójmy się tego słowa – głupi, ale może jednak czegoś sensownego można by się w wywodach pana oszusta doszukać? Kto, słuchając nagrania pana byłego medyka, nie ograniczył się do zacytowanego fragmentu, mógł usłyszeć na przykład, że w naszych badaniach mikroskopowych nie widzimy tkanek grzyba, a zmienione ludzkie tkanki, nie dlatego, że taka właśnie jest natura nowotworu, że jest on właśnie zmienioną masą własnych tkanek, a dlatego, że nie badamy wystarczająco głęboko. Że skrawki pobierane do badań są płytkie i powierzchowne, a grzyb, który podrażnił okoliczne tkanki, nadając im wygląd kojarzony z rakiem takim czy owakim, z czerniakiem czy którymś z mięsaków lub chłoniaków, siedzi sobie po prostu w głębi. No fajnie. Patolodzy i patolożki niejednokrotnie rzeczywiście narzekają na nadmierną powierzchowność nadesłanych do badań fragmentów tkankowych. Tyle że nie dlatego, że wycinki te nie sięgają ; clear: both; text-align: center; float: right; margin: 0 0 0.5em 1em; padding: 4px; background-color: white; border: 1px solid #ccc”siedzącego w głębi” grzyba, a dlatego, że zdarza się, że są tak płytkie, że nie sięgają samego nowotworu, zbierając tylko z powierzchni obserwowanego

    Miłego dnia 🙂

    Acha ! co z mykotoksynami – metabolitem grzybów – czy one przypadkiem nie doprowadzają do mutacji zdrowej tkanki ?

    Zarodniki z kory dębów ….. ha ha 🙂
    ________________________________
    Od: patolodzy na klatce
    Wysłane: poniedziałek, 2 września 2019 07:54
    Do: d3771@outlook.com
    Temat: [New post] Biały jak śnieg, żółciutki jak kaczuszka

    patolodzynaklatce posted: ” “Pewnego razu, podczas srogiej zimy, kiedy z nieba sypał się śnieg jak pierze z rozprutej pierzyny, siedziała królowa przy oknie o ramach z czarnego hebanu i szyła. Tak szyjąc i patrząc na śnieg, ukłuła się w palec, i trzy krople krwi potoczyły “

    Like

    • Dzień dobry 🙂 W pierwszym cytacie nie mogę się doszukać o co chodzi – czasem tak jest, że oko zwyczajnie prześlizguje się nad błędem mimo usilnych starań 🙂 Może wskaż jakoś konkretniej gdzie mi coś umyka, a poprawię. Z drugą kwestią nie potrafię nic zrobić – u mnie tekst wygląda normalnie i nie wiem czemu outlook tak go czyta 😦 Co do mykotoksyn, jasne, niektóre z nich są uznanym czynnikiem kancerogennym. Nawet wspominam o nich trochę na marginesie podlinkowanej notki “wątrobowej” – https://patolodzynaklatce.wordpress.com/2018/09/26/troche-inny-rak-watroby/
      Tyle że przyczynianie się do rozwoju raka to nie to samo, co bycie rakiem 🙂

      Like

    • Z tymi mykokotsynami nie jest w cale tak prosto. Owszem, mają one działanie mutagenne i teratogenne (zwłaszcza aflatoksyny), ale mogą one się znajdować w pokarmie czy paszy niezależnie od samego grzyba. Mówiąc prosto: obecność toksyny wcale nie musi oznaczać obecności grzyba.
      Pomijam drobiazg, że mykotoksyny nie są produkowane przez grzyby drożdżopodobne, takie jak Candida spp., a przez grzyby pleśniowe z rodzajów Aspergillus i Penicilium.

      Liked by 1 person

      • “mykotoksyny nie są produkowane przez grzyby drożdżopodobne, takie jak Candida spp., a przez grzyby pleśniowe z rodzajów Aspergillus i Penicilium.” Dla altmedków większości przypadków są to nieistotne szczegóły – grzyb to grzyb, jeden pies 🙂

        Like

  2. Naciągnięcie królestwa grzybów, tylko na jeden przykład pleśniaka, jest takim samym zabiegiem w dyskusji, jak oczywistym jest to, że nie wszystkie nowotwory raki. Jak by rozciągać – nawet nie wszystkie są złośliwe. Taki np. Penicillium janthinelium, nie jest biały. Faktem – produkty metabolizmu grzybów, bardzo często mają właściwości bakteriobójcze ale- i może większość są kancerogenami. Poza tym – jestem przekonany – mniej wiemy o grzybach (ciągle są odkrywane nowe gatunki), niż o nowotworach. Bardziej poznana jest biologia nowotworów, niż substancje produkowane przez grzyby.- cyklosporyna odkryta na początku lat 70-tych są odkrywane albo czekają na odkrycie. Wg. Wiki 1700 gatunków na rok. Część jest bardziej niebezpieczna dla nas. Co ciekawe grzyby należą do najmniej zmiennych genetycznie organizmów i – co sama Pani Doktor zauważyła – biologia miała kłopoty z ich taksonomią..
    Pozdrawiam. Gratuluję książki – po przeczytaniu miałem zagwozdkę – jak spać? Lekarzy nie należy stygmatyzować – sam jestem i argument, że wymieniony miał sprawę za nieumyślne spowodowanie zgonu i wyrok – jest erystyką. Jak nie zgadzam się z kimś, nie należy posiłkować argumentem, że jego uroda jest pozostawia sporo do życzenia. Nieumyślne spowodowanie zgonu i tak jest lepsze niż opóźnienia leczenia onkologicznego za 3 m-ce, bo choroba nie jest nagła – CIN III/CIS!!!. Tyle, że dysplazja i neoplazja to nie jest pole niczyje. A czynne spowodowanie śmierci istnieje i jest prawnie dopuszczalna “eutanazja” w niecywilizowanych (moja ocena) państwach.
    Ps. 1. Całkiem niedawno pamięć wody była odrębnym wydziałem na moim macierzystym ŚlUM. “Leki” homeopatyczne stanowią ponad 30% dochodu aptek w Niemczech. Ostatnio wycofała się z dotowania(!) onych Hiszpania.
    Ps. 2. Jak byłem na studiach to moich przyszłych kolegów można podzielić było na 3 grupy. Tych co nic nie wiedzą i nic nie robią – szeroko pojęci interniści. Tych co nic wszystko robią, nic nie wiedzą (laparotomie zwiadowcze – otworzymy, zobaczymy i podejmiemy decyzję) – zabiegowcy. Ostatnią grupą byli Ci, co wiedzieli o wszystkim, ale po i nic nie można było zrobić. Swoją drogą, była patomorfologia, była sądówka. Tanatologii nie było i nie ma. Przecież śmierć bez życia istnieć nie może.
    Ps. 3. Znam kolegów, którzy po kłopotach prawnych z kliniczną stroną i następstwami sądowymi decyzji klinicznych poszli w “patologię” 😉 Wy jednak macie dobrze “in gremio” – nie musicie zakładać diagnozy na podstawie przesłanek, zwiastunów, czy prawdopodobieństw. Tkanki mają zawsze ma czas na preparatykę, a Wy na radę kolegów bardziej obytych w fachu. Nie ma urgensu.
    Pozdrawiam, sukcesów w tropieniu by Pani diagnozy trafiały na czas.
    Blisko specjalizacji pokrewnej – sądówki byłem na 2 roku po przeczytaniu “Stulecia detektywów”. Teraz “Rak. Cesarz…”, “Gen. Historia …, i klatkowi patolodzy. Wcale nie trzeba NCIS.
    Z wyrazami szacunku.
    J. Mazur

    Like

    • 1. “Naciągnięcie królestwa grzybów, tylko na jeden przykład pleśniaka” Koniecznie proszę to przekazać altmedom, to w końcu autorska altmedowa koncepcja, zapoczątkowana zresztą przez naszego – byłego już na szczęście – kolegę po fachu, ja ją tylko relacjonuję. Bo przecież nie sugeruje kolega, że którykolwiek z gatunków grzybów jednak podstępnie podszywa się pod ludzkie nowotwory?
      2. “Taki np. Penicillium janthinelium, nie jest biały.” W istocie. I nie on jeden. Aż przypomnę cytat z notki – “tak naprawdę to bardzo różnie z tym kolorem “pleśni” bywa, ale nie komplikujmy już takiej pięknej koncepcji” Koniecznie ktoś powinien wyjaśnić rzecz naszemu byłemu koledze, który zdawał się wierzyć twardo w te wyłącznie białe grzyby. I rzeszom jego wyznawców i wyznawczyń.
      3. “Faktem – produkty metabolizmu grzybów, bardzo często mają właściwości bakteriobójcze ale- i może większość są kancerogenami.”… o kancerogennym wpływie mykotoksyn wspominam nawet mimochodem w jednej z podlinkowanych notek, jednakowoż kancerogenność nijak nie czyni ani mykotoksyn, ani ich producentów nowotworami. Nie stawiajmy tego chochoła, bo nijak nie da się go na gruncie tego artykułu obronić.
      4. “Lekarzy nie należy stygmatyzować” Lekarzy miast medycyną zajmujących się ordynarną (subtelniejszą zresztą również) szarlatanerią należy, i owszem, piętnować. Bo szkodzą i chorym, i środowisku. I nie bez powodu rodzime środowiska lekarskie pana oszusta się go wyparły.
      5. “argument, że wymieniony miał sprawę za nieumyślne spowodowanie zgonu i wyrok – jest erystyką” Nie, argument, że oszust w lekarskim kitlu zabijał chorych, “lecząc” zaawansowane nowotwory złośliwe sodą oczyszczoną, nie jest erystyką. Erystyką byłoby może ewentualnie, gdyby miał na karku wyrok za kradzież wafelka, a ja próbowałabym tego użyć przeciwko niemu. Wydaje mi się, że powinien się kolega poważnie zastanowić czego broni. Bo nie sposób na gruncie merytorycznym bronic oszusta twierdzącego, że guzy nowotworowe to tak naprawdę grzyby i że należy terapie onkologiczne zastąpić “leczeniem” sodą oczyszczoną oraz z rzeczonego “leczenia” czerpiącego korzyści kosztem pacjentów/ek. Troszkę wstyd, że ktoś po medycynie próbuje, ale założę roboczo, że po prostu nie przeczytał kolega tekstu uważnie.
      6. W istocie – ocenę tego, co cywilizowane, a co nie pozostawmy w spokoju, nie tym się tu zajmujemy i niekoniecznie sie w kwestiach bioetycznych zgodzimy.
      7. “Całkiem niedawno pamięć wody była odrębnym wydziałem na moim macierzystym ŚlUM” Ależ pamiętam, nawet mam gdzieś w czeluściach najstarszych tekstów notkę ten niepoważny wybryk wspominającą. Pół Polski się z tego śmiało, przechrzciwszy uczelnię na Śląski Uniwersytet Magiczny, a NRL wyjątkowo stanęło na wysokości zadania, niepochlebnie rzecz podsumowując – http://www.rynekzdrowia.pl/Nauka/NRL-o-studiach-homeopatycznych,139925,9.html
      8. “Jak byłem na studiach to moich przyszłych kolegów można podzielić było” Iiii, zerknęłam sobie do Centralnego Rejestru Lekarzy i żarcik ten, zapewniam, znacząco jest od kolegi starszy.
      9. “którzy po kłopotach prawnych z kliniczną stroną i następstwami sądowymi decyzji klinicznych poszli w “patologię”” pozostaje podziwiać samozaparcie, jakiego niewątpliwie wymaga rozpoczynanie kolejnej i to jakże odmiennej od dotychczasowych doświadczeń specjalizacji. Cóż, jest nas mało.

      “Pozdrawiam, sukcesów w tropieniu by Pani diagnozy trafiały na czas.” A dziękuję, wszystkim nam na tym zależy 🙂 Oby też były możliwie trafne 🙂

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.