To tylko wyprysk

Wszystkimi co ciekawszymi anegdotami medycznymi wypatrzonymi w prasie fachowej zwykłam w pierwszej kolejności dzielić się z osobą, której ostatnio nagle zabrakło. Tą anegdotą podzielić się nie zdążyłam. Byłam zła, zmęczona, zmartwiona. Odłożyłam historyjkę na później, a później nie było już jak. Tą opowiastką podzielę się już tylko z wami.

Nie będzie to duży przekrojowy artykuł. Raczej krótka anegdotka właśnie. Opis przypadku. Ale frapującego.

Pięćdziesięciodziewięcioletniej kobiecie od trzech miesięcy dokuczała swędząca, nieco zaczerwieniona zmiana skórna w dolnej części brzucha, po lewej; taki zaróżowiony placek o nierównej powierzchni. Baaa, żeby tylko zmiana była jedynie swędząca – od czasu do czasu do świądu dołączała bolesność w okolicy placka. Przemijająca na szczęście. Poza tym nic chorej nie dolegało. Uczulenie na nikiel, owszem, ale też alergia na nikiel uchodzi za najczęstsze uczulenie kontaktowe w krajach rozwiniętych (to nikiel właśnie jest ponoć winowajcą w nawet 8-10% przypadków wyprysku kontaktowego). Poza tym – wszystko w normie. I w badaniu fizykalnym, i w historii. Nawet ostatnie zabiegi operacyjne pacjentka przechodziła ponad dekadę temu – trzynaście lat temu usuwano jej mięśniaki gładkokomórkowe macicy, rok później – wyrostek robaczkowy. Znów – nic nietypowego, żadnych ekscentrycznych patologii.

Rtg ukazało oczom ekipy medycznej… igłę chirurgiczną; https://www.gastrojournal.org/article/S0016-5085(19)30002-2/fulltext

Zanim zaczniecie dziwić się trzem miesiącom bezczynności (naprawdę – ludzie zwlekają z diagnostyką i leczniem niejednokrotnie dużo dłużej i to przy dużo poważniejszych problemach zdrowotnych), spieszę zapewnić, że kobieta nie czekała biernie – szukała pomocy już wcześniej, tyle że bezskutecznie. Leczono ją przeciwgrzybiczo – bez efektów, podawano sterydy, z podobnymi rezultatami. Ot, tego typu zmiany skórne bywają trudne w ocenie. Niby nic, a jednak kłopot, i to taki, którego przyczyn nie sposób dociec. Na szczęście tym razem diagnostykę nieco poszerzono. Nie poprzestano na wywiadzie i badaniu przedmiotowym, na słuchaniu, oglądaniu, obmacywaniu. Zdecydowano się przejść do badań obrazowych. I – o dziwo! – przyniosły one pewne odpowiedzi. Dlaczego “o dziwo”? Cóż, zazwyczaj nie spodziewamy się w zdjęciach Rtg lub tomografii komputerowej wyjaśnień wątpliwości odnośnie niewielkiej w końcu, niepozornej zmiany skórnej.

Wyniki Rtg i TK pokazywały zresztą rzecz w cokolwiek osobliwy sposób ze zmianą skórną się łączącą. Pokazywały, otóż, przedmiot najbardziej na oko odpowiadający igle chirurgicznej.

Sieć większa (“greater omentum”) po “zdjęciu” ściany jamy brzusznej; widać żółtawe połacie tkanki tłuszczowej; Anatomist90, Wikipedia, https://en.wikipedia.org/wiki/Greater_omentum#/media/File:Slide2DDE.JPG

Znalezisko radiologiczne, nasz powyższy “drobiazg”, ostatecznie zaowocowało podjęciem diagnostyki nieco bardziej już inwazyjnej. I rzeczywiście – podczas laparoskopii w obrębie tkanki tłuszczowej sieci większej (taki zwieszający się od krzywizny większej żołądka w dół, przed jelitami, fartuch zbudowany z otrzewnej i tkanki tłuszczowej właśnie) znaleziono igłę chirurgiczną przylegającą od środka do ściany brzucha w miejscu odpowiadającym lokalizacji naszego zaróżowionego placka swędzącego pacjentkę i przeszkadzającego jej. Igłę wydobyto, pobrano wycinek ze zmiany skórnej do badań mikroskopowych, kobietę zaś następnego dnia wypisano do domu.

W tkance tłuszczowej kobiety znaleziono igłę chirurgiczną… https://www.gastrojournal.org/article/S0016-5085(19)30002-2/fulltext

Pod mikroskopem znaleziono jedynie niewielkie okołonaczyniowe nacieki zapalne, np, tę chmurkę czarnych kropeczek po prawej u dołu; czujne oko dostrzeże w niej pojedyncze czarne kropeczki o nieco czerwieńszej obwódce, eozynofile; https://www.gastrojournal.org/article/S0016-5085(19)30002-2/fulltext

Pod mikroskopem niczego szczególnego w sumie nie znaleziono. Niewielkie powierzchowne nacieki zapalne snujące się wokół drobnych naczyń skórnych. Trochę limfocytów, pojedyncze zagubione eozynofile (granulocyty kwasochłonne). O ile limfocyty akurat można znaleźć w tak licznych zmianach, że trudno z nich wnioskować coś konkretnego, eozynofile niosą ze sobą nieco bardziej przydatne implikacje. Są domieszką nieco nietypową i niejednokrotnie wydatnie pomagają w diagnozie. To odmiana białych krwinek najczęściej kojarzona z chorobami pasożytniczymi i alergicznymi, a do najpopularniejszych problemów zdrowotnych, w których napotykamy je w skórze, zaliczamy alergiczny wyprysk kontaktowy. I to nam w sumie dostarcza ostatniego elementu łamigłówki. Mamy pacjentkę uczuloną na nikiel, mamy zawierający nikiel obiekt w postaci igły chirurgicznej, która musiała zostać pozostawiona w tkankach wiele lat temu i później dopiero z jakichś bliżej nieokreślonych przyczyn przemieścić się w pobliże ściany jamy brzusznej, w bezpośrednie sąsiedztwo powłok, mamy wreszcie obraz mikroskopowy pasujący do sytuacji. Tylko nasz obiekt jest nieco niezwykły.

Ta ość utkwiła w tarczycy na parę miesięcy; https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5842739/

Chociaż może nie aż tak, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Ciała obce pozostawione po zabiegach chirurgicznych wewnątrz ciała chorych nie są niestety aż takim ewenementem. To coś, co nie powinno mieć miejsca, od czasu do czasu się jednak zdarza. Jasne, podobne niespodzianki bywają groźne, niekiedy śmiertelnie, czasem jednak czy to taki “zagubiony” obiekt, czy też ciało obce innego pochodzenia – ot, ość na przykład, która przebiła się przez ścianę przewodu pokarmowego, śluzówka zaś szczęśliwie zasklepiła się za nią bez większych konsekwencji, pozwalając ości wędrować dalej po ciele pechowej osoby – pozostaje w tym ciele na dłużej bez groźnych następstw. Nie zawsze konsekwencje takich “wypadków” są tragiczne, chociaż bywają bardzo niebezpieczne. Czasami obiekt potrafi przemigrować całkiem daleko nim – o ile w ogóle – zacznie kiedykolwiek dawać dolegliwości. A skoro ość może przewędrować do wątroby czy śledziony, a nawet tarczycy, czemu nie miałaby zapodziana podczas np. appendektomii (usunięcie wyrostka robaczkowego) igła przemigrować w pobliże powłok brzusznych. W końcu sprzęt medyczny niejednokrotnie bywał już przyczyną zmian alergicznych. Nawet sprzęt taki, jak najpospolitsze, najzwyklejsze w świecie igły do pobierania krwi mogą przecież wywoływać objawy uczuleniowe. Różnica (i ciekawostka) w tym przypadku w tym tylko tkwi, że nasz obiekt dotykał skóry niejako od środka.

(Przypominam też, że patologów możecie śledzić również na fejsbuku – warto tam zaglądać, bo strona jest codziennie aktualizowana)

Literatura:

A Case of Dermatitis of Uncommon Origin. F Guerra,  D Coletta, A Patriti; Gastroenterology 2019;157(1):e6–e7

Eosinophilic Skin Diseases: A Comprehensive Review. H Long, G Zhang, L Wang, Q Lu; Clinical Reviews in Allergy & Immunology 2016;50:189-213

Pictorial essay: Complications of a swallowed fish bone. G Bathla, LLS Teo, S Dhanda; Indian journal of radiology & imaging 2011;21(1):63-8

 

6 thoughts on “To tylko wyprysk

  1. Właśnie w tej chwili mam niekłamaną przyjemność czytać pani książkę – bardzo sympatyczna w odbiorze. Ale, na cyklopowe mury R’lyeh, pani Paulino! Co za diabeł pani nakłamał, że eozyna jest barwnikiem anilinowym? Chyba ze cztery razy jest tak nazwana. To ftaleina, nie ma nawet grupy aminowej, żeby być podobną do aniliny, kompletnie inna grupa barwników. Oj, wej mir… 😉

    Like

    • Z literatury to wzięłam, prawdę powiedziawszy 😛 Na pewno tak ją przyporządkowano w tekście o eozynofilach wrzuconym w bibliografii, ale taka informacja pojawia się też w naszych podręcznikach – https://tinyurl.com/tb6gxtj
      I – nie będąc chemiczką – nie planuję się spierać w tej kwestii i skoro błądzę, kajam się szczerze, skoro jednak błądzę, błądzę śladami bardziej od siebie fachowych osób, podkreślę gwoli usprawiedliwienia.

      Like

      • W takim razie rozumiem, ale sprawa przeraża mnie jeszcze bardziej.
        Worldwide pathologists’ conspiracy! They hide the truth for YEARS!
        A tak bardziej serio, pewnie winne jest jakieś pojedyncze, stare (anglojęzyczne najpewniej) źródło, z którego wszyscy przepisywali i nikt nie powiedział “sprawdzam!”. Na podobnej zasadzie w Polsce zagnieździła się paproć “narecznica” – efekt literówki, kopiowanej bezmyślnie w kolejnych opracowaniach (prawidłowo oczywiście nerecznica, od nerkowatych zarodni na spodniej stronie liści).

        Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.