Dławiący problem

Podobny przypadek z roku 1995; masywny obrzęk tkanek miękkich szyi; domena publiczna, CDC, https://phil.cdc.gov/Details.aspx?pid=5325

Dotąd zdrowa trzyletnia dziewczynka trafiła do szpitala po trzech dniach gorączki. Dziecko bolało gardło, nie bardzo chciało jeść. Rodzice się niepokoili. Rozległe zapalenie gardła i migdałków stwierdzone podczas badania fizykalnego skłoniło zespół medyczny do zaordynowania antybiotykoterapii. Małej włączono dożylną amoksycylinę z kwasem klawulanowym i pozostawiono na oddziale. Niestety stan dziecka się pogarszał – stopniowo powiększające się szyjne węzły chłonne i obrzęk szyi doprowadziły do przeniesienia pacjentki na oddział intensywnej opieki pediatrycznej szpitala uniwersyteckiego. Z podejrzeniem błonicy.

Continue reading

Advertisements

Łez kamienie

Kamica żółciowa niekiedy prezentuje się niezwykle atrakcyjnie – na zdjęciu rozcięty pęcherzyk i wypadające zeń kamienie

Najrozmaitsze kamice pojawiają się od czasu do czasu na fejsbukowym profilu bloga, nieodmiennie wzbudzając entuzjazm. Kamyki w pęcherzykach żółciowych, choć banalne, bywają niezwykle atrakcyjne wizualnie i zawsze przyciągają uwagę oraz tradycyjnie już skojarzenia kulinarne (ziemniaczki? kukurydza? cukierki?). Kamica nerkowa – również mało zaskakująca – jest fenomenem, o którym każdy słyszał, niewiele bardziej zaskakującym niż kamica żółciowa. Te dwie nie stanowią żadnej niespodzianki, choć potrafią zdumiewać estetycznie. Kamica ślinianek wzbudziła już nieco więcej zdziwienia (tak, możecie mieć kamyki w śliniankach i ich przewodach wyprowadzających), w prawdziwe zaś osłupienie wprawiła część przynajmniej osób śledzących patologów mikrokamica pęcherzykowa płuc, zaburzenie odmiennej zupełnie niźli pozostałe wspomniane natury, schorzenie genetyczne, na pewno kiedyś jeszcze doń wrócę.  W porównaniu z tą chorobą powoli doprowadzającą płuca do stanu bezużyteczności przypadek, którym chciałam się z wami tym razem podzielić to zupełny drobiazg. Pajacyk właściwie, choć niewątpliwie przykry i niewątpliwie nie aż tak pospolity jak kamyki pęcherzykowe czy nerkowe.

Continue reading

Trochę inny rak wątroby

Aflatoksyny produkowane przez m.in. kropidlaka żółtego, Aspergillus flavus, uważane są za istotny czynnik sprzyjający rozwojowi raka wątrobowokomórkowego; Fekete-Kertész Ildikó, http://enfo.agt.bme.hu/drupal/en/node/2780

Nie wiem jakie macie skojarzenia z rakiem wątroby, mogę tylko podejrzewać. Wirusowe zapalenia wątroby? Marskość? Choroba alkoholowa? Nie, nie zamierzam was przekonywać, że się mylicie. Najczęstszy  nowotwór złośliwy tego jakże przydatnego narządu, rak wątrobowokomórkowy, rzeczywiście zazwyczaj rozwija się na podłożu marskości i marskość pozapalna to jeden z głównych czynników doń prowadzących goniona zaciekle przez marskość związaną z przewlekłym spożywaniem alkoholu. Nie są oczywiście zapalenia i alkohol jedynymi winowajcami, lista czynników ryzyka byłaby długa – od aflatoksyn (toksyn grzybiczych – mykotoksyn – wytwarzanych przez pewnych przedstawicieli rodzaju Aspergillus) przez rozliczne choroby metaboliczne, palenie papierosów (tak, to nie tylko choroby płuc i nie tylko rak pęcherza czy nerki) po pewne schorzenia autoimmunizacyjne (pierwotna marskość żółciowa wątroby nie jest częsta, nie należy jednak o niej zapominać). Zresztą na pewno jeszcze do raka wątrobowokomórkowego wrócimy – to zabójca znajdujący się na samych szczytach wyliczeń zgonów onkologicznych. Wraz z rakami płuc (bezdyskusyjny zwycięzca) i żołądka stoi na niechlubnym podium. Ale gdy słyszycie o pierwotnym raku wątroby, pamiętajcie, że choć klasyczny carcinoma hepatocellulare jest tu (u dorosłych przynajmniej) agresorem najczęstszym, nie jest bynajmniej jedyny. I nie mówię już nawet o nowotworach powstających z innych współbudujących wątrobę tkanek i komórek – o gruczolakoraku dróg żółciowych czy guzach wywodzących się z naczyń krwionośnych. Sam rak rozwijający się z komórek wątrobowych (hepatocytów) miewa też odmiany zachowujące się zupełnie inaczej.

Continue reading

Ale tego wija lepiej zostaw w spokoju

Jedzenie bezkręgowców nie wydaje się niczym ekstremalnym; jennifer durban, CC BY-NC 2.0, https://www.flickr.com/photos/durbanator/476296770/

Larwy mączników (o podobno lekko orzechowym smaku); Pengo, Wikipedia, https://en.wikipedia.org/wiki/Mealworm#/media/File:Mealworm_01_Pengo.jpg

Jedzenie bezkręgowców nie brzmi wcale jak sport ekstremalny – ślimaki, małże, krewetki. Nic niezwykłego, prawda? Spróbujmy wyrzucić z listy mięczaki. I jak? Nadal bułka z masłem. W końcu skorupiaki nie są przecież żadną kulinarną ekstremą. Krewetki, podobnie jak bliższe naszej zupełnie wszak tradycyjnej kuchni raki, nie uchodzą za składniki w najmniejszym choćby stopniu niezwykłe. Odrobinę może bardziej ekscentrycznie zaczyna się robić, gdy z grona eksploatowanych spożywczo stawonogów wykluczymy skorupiaki i zostaniemy z resztą stawonożnego światka. Przynajmniej w naszej części świata, bo generalnie jedzenie owadów, choć nie jest standardem w Polsce czy w krajach ościennych, nie jest wcale na świecie taką rzadkością. Zresztą, by skosztować owadów, nie musicie wcale udawać się na odległe wyprawy – entomofagia i tu wkracza na salony.

Continue reading

Nie kłacz, gdy kaszlesz

Włosy w żołądku już były, włosy w drogach oddechowych to na patologach nowość

Kiedy siedemnastoletnia fryzjerka trafiła do szpitala z trwającym już drugi dzień krwiopluciem, nikt nie spodziewał się przyczyny za jej problemami stojącej. Dziewczyna wykaszlała z siebie w tym krótkim okresie mniej więcej pół szklanki krwi – to wystarczające w końcu zmartwienie, by nie szukać dalszych niespodzianek. Ale w medycynie zawsze warto się spodziewać hiszpańskiej inkwizycji.

Możecie sobie wyobrazić zaskoczenie personelu, gdy okazało się, że dziewczynie poza utraconą ostatnio krwią od pół roku już zdarzało się odkrztuszać też włosy i białawe kruche masy przypominające rozmokłą kredę. I nie, nikomu nie skarżyła się na te nietypowe objawy – założyła, że tego właśnie w branży fryzjerskiej można się spodziewać. Wiecie, praca z włosami w końcu. Poza tym nic nic więcej jej nie dolegało, zatem czym tu się kłopotać? Ot, kłaczek tu, kłaczek tam, trochę jak kotek. Khy, khy, khy, kłaczek, przepraszam.

Continue reading

Dama kameliowa spod Gogolina

Płuco z licznymi drobnymi ogniseczkami gruźlicy prosówkowej – te drobne białawe ognioska “poiścy” tegj odmiany choroby kojarzyły się z ziarenkami prosa; Yale Rosen; CC BY-SA 2.0, https://www.flickr.com/photos/pulmonary_pathology/6564687455

Gruźlica, choć może się niektórym kojarzyć bardziej z “Damą kameliową” czy “Czarodziejską górą”, aniżeli z osiedlową przychodnią lekarską, jest nadal mimo postępów medycyny i mimo ambitnych planów zahamowania jej szerzenia się w przewidywalnej przyszłości chorobą siejącą olbrzymie spustoszenie. Jasne, jej marsz udało się spowolnić. Liczba nowych zachorowań na świecie powoli (naprawdę powoli – mówi się o mniej niż 1,5% rocznie) zaczyna spadać, leczenie – dla tych, dla których jest ono dostępne – staje się coraz mniej uciążliwe, a prace nad nową skuteczniejszą szczepionką idą ponoć pełną parą. Najwyższy czas. Obecnie stosowana BCG ma już niemalże sto lat i chociaż sprawdza się, dobrze chroniąc dzieci przed najgroźniejszymi dla nich postaciami choroby – gruźliczym zapaleniem opon mózgowo-rdzeniowych i gruźlicą uogólnioną, prosówkową, ochrona, jaką daje przed pozostałymi formami schorzenia, jest dalece niesatysfakcjonująca. Jest w każdym razie gruźlica problemem ciągle aktualnym zarówno na świecie w ogóle, jak i w Polsce. I to bynajmniej nie ta najpowszechniej kojarzona gruźlica płucna jedynie. Widujemy w swojej praktyce zawodowej gruźlicę najądrzy, potrafi nam się trafić gruźlica pochwy, a gruźlica kości i stawów uchodzi za jedną z częstszych postaci pozapłucnych choroby w ogóle (w noteczce o raku kominiarzy pokazywałam jak może wyglądać gruźlica kręgosłupa).

Mimo iż zarówno teraźniejszość, jak i potencjalna przyszłość gruźlicy stanowią prawdziwą kopalnię zagadnień niezwykle interesujących, warto też spojrzeć czasem w przeszłość, bo i ona bywa w przypadku patologii fascynująca. Continue reading

Nicień w oku bliźniego

Biopsja cienkoigłowa czerniaka wewnątrzgałkowego; https://jamanetwork.com/journals/jamaophthalmology/fullarticle/419674

Anisakis w żołądku; CC BY-NC 4.0; https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5852334/

Oczy to szczególnie wrażliwa część naszego organizmu. Nie tylko dosłownie, fizycznie, ale też w warstwie mentalnej, psychologicznej, skojarzeniowej. Zabiegi chirurgiczne z obszaru okulistyki niejednokrotnie, gdy oglądane, potrafią budzić emocje większe niż chirurgia jakichkolwiek chyba poza tym rejonów anatomicznych (no może poza poza neurochirurgią), biopsja cienkoigłowa guzów gałki ocznej sprawia, że wzdragają się osoby, które wzruszeniem ramion zareagują na biopsję dowolnych innych narządów. Obok okulistyki i niektórych aspektów patologii narządów płciowych podobnie żywe reakcje wywołuje chyba tylko parazytologia. Pasożyty również budzą gorące uczucia, zwłaszcza gdy mowa o zwierzątkach nieco większych, niewymagających mikroskopu, by rejestrować ich obecność. Glista machająca ogonkiem u ujścia wyrostka robaczkowego, Anisakis czający się w żołądku, owsiki leniwie wędrujące wokół odbytu. Jeśli szukacie recepty na przykucie uwagi słuchających, dorodny nicień to gwarancja sukcesu. Co niejako automatycznie czyni kombinację okulistyki i parazytologii mieszanką prawdziwie wybuchową.

Continue reading