Małe kroki, czyli białko, które nie jest młotem na raka (ale i tak się przydaje)

Podczas jesiennego Comic Conu nie tylko opowiadałam o potworniakach i o tym, w jaki sposób uśmiercają chorych nowotwory złośliwe, ale także miałam przyjemność wraz z Katarzyną (Zwierz Popkulturalny), Łukaszem (To tylko teoria) i Mateuszem (Węglowy Szowinista) uczestniczyć w panelu dyskusyjnym o naukowych (a właściwie pseudo- i antynaukowych) bzdurach i przyczynach ich popularności. Zagadnienie jest na pewno zbyt obszerne na godzinną zaledwie konwersację, w końcu to temat-rzeka. Długo można by snuć rozważania tak na temat edukacji (zarówno wczesnej, jak i wyższej), jak i wokół samej nauki jako takiej, dywagować o uwarunkowaniach finansowych i administracyjnych, o sztuce komunikacji – zarówno na linii uczelnie/media, jak i media/reszta świata, wreszcie o popularyzacji w ogóle, stąd żadne z nas na pewno nie łudzi się, że zbliżyliśmy się choćby do wyczerpania poruszanych kwestii, rzecz została zaledwie muśnięta, zresztą mowa przecież o zagadnieniach od dawna poruszanych w kręgach naukowych i okołonaukowych. Literatura fachowa zajmuje się wszak nie od dziś zagadnieniami kontaktu pomiędzy ludźmi parającymi się nauką zawodowo i światem dziennikarskim, a wokół tego, jak promować naukę, powstają całe zestawy poradników. A jednak komunikacja nadal kuleje.

Znany portal Fronda również niestety “popularyzuje”

Przyczyn takiego stanu rzeczy jest mnóstwo, by zacząć chociażby od trywialnej konstatacji – żeby nawiązać rzeczywiście owocną współpracę, obie strony muszą być zainteresowane kontaktem i obie muszą włożyć weń trochę wysiłku: jedna, by wytłumaczyć, druga, by zrozumieć. A i dobre chęci nie zawsze wystarczą. W końcu media rządzą się prawami nie zawsze sprzyjającymi rzetelnemu tłumaczeniu spraw często trudnych i skomplikowanych. News ma być atrakcyjny, nośny, ma się często klikać i łatwo sprzedawać. Trudno jest tymczasem sprzedać publiczności w atrakcyjny sposób historię o tym, jak to zespół badawczy, bazując na setkach opublikowanych wcześniej artykułów, zdołał zaobserwować, że małe białko X w pewnych okolicznościach może… nie, nie leczyć raka, ale może w pewnym konkretnym odsetku przypadków nowotworu Y w określonym stadium pomóc w wyborze optymalnej metody terapeutycznej. No nie brzmi to równie efektownie, jak “Potężny imbirowy MŁOT na raka!!!” (tytuł autentyczny, rozprowadzany przez pewien portal poświęcony, choć nie szerzeniu nauki niestety; szczęśliwie media chcące uchodzić za poważniejsze zazwyczaj starają się formułować swoje doniesienia nieco oględniej). W ogóle nie brzmi efektownie, a przecież tak właśnie wygląda większość postępów w nauce. To drobne kroczki popychające żmudnie naszą wiedzę o kolejne milimetry do przodu.

Continue reading

Advertisements

To skomplikowane, czyli co zabija chorych na raka płuc

Kijankowata komórka raka płaskonabłonkowego płuc; F D’Aleo, M Maisano i G Albonico; https://www.flickr.com/photos/pulmonary_pathology/6327961626, CC BY-SA 2.0

Walcząc z dłuższym nieco i wymagającym skupienia tekstem, pomyślałam, że może w czasie pracy nad nim, na jego marginesie niejako, mogłabym wypuścić szybką noteczkę, mniejszą może, ale za to odpowiadającą na często wyrażane w różnych dyskusjach wątpliwości. Niejednokrotnie w rozmowach czy to ze znajomymi na żywo, czy gdzieś w internecie, stykałam się z pytaniem – na co właściwie umierają chorzy na różnorakie nowotwory, co konkretnie zabija chorych na takiego czy innego raka? I cóż, nic dziwnego, że najbardziej zgodne z prawdą odpowiedzi typu “to skomplikowane” albo “bardzo wiele różnych rzeczy” niekoniecznie okazują się satysfakcjonujące.

Continue reading

Nie rzuciło mi się w oczy

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/4/47/Malignant_melanoma.jpg

Czerniak wewnątrz gałki ocznej (tak, usuniętej i przekrojonej na pół) – nierównomiernie wybarwiony guzowaty twór; AFIP, PEIR Digital Library (Pathology image database); domena publiczna

Że nowotwory zdarzają się też w gałce ocznej, zapewne każdy wie albo przynajmniej się domyśla. W końcu właściwie wszędzie się zdarzają – jeśli coś jest żywe, najprawdopodobniej może nowotworzyć. Że nowotwory mogą do gałki ocznej przerzutować – choć to niby również nie jest tak do końca niespodzianka (przerzutować wszak też mogą w końcu właściwie wszędzie, choć miewają niekiedy różne “preferencje”) – pewnie już mało komu przemknęło przez myśl. A tymczasem to przerzuty właśnie są najczęstszymi nowotworami złośliwymi gałki ocznej u dorosłych (najczęstszym u nich pierwotnym nowotworem w tej lokalizacji jest czerniak błony naczyniowej). U dorosłych, podkreślę. U dzieci w tej okolicy króluje retinoblastoma,  czyli siatkówczak wywodzący się, jak wskazuje sama nazwa, z siatkówki, zmiana pierwotna zatem. Ale o siatkówczaku kiedy indziej – temat to dość rozległy i sam w sobie niezwykle interesujący. Dziś przerzuty.

Continue reading

Przez szyjkę do serca

Zdrowe komórki nabłonka płaskiego w preparacie cytologicznym; Manuel Medina, domena publiczna, https://www.flickr.com/photos/97815254@N06/9267491802/

Zgodnie z powszechnie na fejsbuczku znaną maksymą, wedle której kryzysy w social mediach wybuchają w weekendy ostatni weekend upłynął dość burzliwie, a nawałnica szalała pod znakiem badań przesiewowych. Cytologia ginekologiczna – bo to o tej formie profilaktyki mowa – gościła na tysiącach (tak, tysiącach, mówimy o ponad pięciu tysiącach udostępnień) zarówno profili osób prywatnych, jak i grup czy stron aktywistycznych bądź celebryckich, rzecz pociągnęły środowiska artystyczne i portale informacyjne. Cytologia była nieomalże wszędzie. I byłaby to świetna sprawa – dobrze gdy głośno jest o profilaktyce w kraju, w którym na badania przesiewowe zgłasza się tak niewiele spośród zapraszanych na nie pacjentek, gdyby nie to, że podstawowe założenie awantury nieco rozmijało się z prawdą.

Continue reading

O guzkach w pępku i pewnej zakonnicy

An external file that holds a picture, illustration, etc. Object name is WJG-14-951-g001.jpg

Guzek siostry Mary Joseph w pępku 37-letniej ciężarnej; CC-BY; http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2687068/

Coś ci rośnie w pępku? Nie, nie chodzi mi o brud, serio, żarty na bok, mówimy o poważnych sprawach.

W twoim pępku zatem coś rośnie. To może być coś zupełnie niegroźnego, jakaś banalna zmiana skórna, ot, zapalna na przykład, albo jakiś włókniak czy chociażby torbiel naskórkowa (kaszak). Jeśli jesteś płci żeńskiej, rzecz może okazać się bardziej nieprzyjemna, bo też i w pępku właśnie potrafi się umiejscowić ognisko endometriozy z całym wachlarzem z tym związanych dolegliwości, zwłaszcza bólowych – złuszczająca się regularnie śluzówka macicy w dowolnym poza tym fizjologicznym miejscu to zawsze problem. Z innych mniej atrakcyjnych możliwości – może to przepuklina pępkowa? Też w sumie nic zabawnego.

aaa

Również guzek siostry Mary Joseph; CC BY-NC-SA 3.0; http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3632038/

Ale naprawdę – podobnymi niedogodnościami nie powinniście i nie powinnyście się martwić. To drobiazgi. Guzek w pępku bywa niekiedy oznaką prawdziwych kłopotów. Zmiany łagodne, jak podaje literatura to ponad połowa (niektórzy piszą o 57%) guzków tej okolicy, reszta zatem…

Continue reading

Nowotworowi kanibale, czyli Pac-Man w świecie mikro

Biała krwinka (neutrofil, granulocyt obojętnochłonny) fagocytujący bakterie wąglika (pomarańczowe); CC BY 2.5; http://www.plospathogens.org/article/browseIssue.action?issue=info%3Adoi%2F10.1371%2Fissue.ppat.v01.i03

Że komórkom zdarza się pożerać (albo w każdym razie pochłaniać) inne komórki, nie jest zjawiskiem nowym. Opisuje się kilka form podobnego procederu, spośród których najlepiej znaną prawdopodobnie jest poczciwa, znana już w dziewiętnastym wieku, fagocytoza (gr. phagein – jeść, kytos – komórka) nader powszechna tak w zdrowiu, jak i w chorobie, najbliższa też spośród znanych form pochłaniania komórek przez inne komórki klasycznemu wyobrażeniu pożywiania się. Mniej znane w kręgach pozamedycznych czy pozanaukowych są zapewne takie procesy jak “ochrzczona” w latach pięćdziesiątych emperipoleza (dla pochłanianych komórek zasadniczo niegroźna) czy opisana w 2007 roku entoza (ale o nich kiedy indziej). Jeśli zaś idzie o patologię nowotworów, szczególnym zainteresowaniem nauki cieszy się zjawisko zwane kanibalizmem komórkowym.

Continue reading