To trzeba mieć pecha, czyli dwa w jednym (nie tylko) jajowodzie

aaa

Tej macicy niestety nie udało się uratować, zaśniad wygrał – niezbędny był zabieg chirurgiczny; zdjęcie z kolekcji prywatnej, dostarczone przez koleżankę patolożkę.

Jedną z najpopularniejszych u patologów notek jest ta o zaśniadach. Potencjalnie zabójcze dla nosicielki bąbelki poczęte budzą emocje – wszak od kiedy w debacie publicznej medycznie poprawne zarodki i płody zastępowane są coraz zajadlej przez “dzieci poczęte”, coraz bardziej tymczasowo bytujący w macicy lokator/ka miast swych rzeczywistych parametrów przyjmuje w masowej wyobraźni postać słodkiego niczym kilogram krówek podlanych melasą różowego bobasa. Że fotki tego bobasa ochoczo przedstawiane przez pewne ruchy ideologiczne same nader często pochodzą ze źródeł o wątpliwej rzetelności, to już insza rzecz.

File:Preformation.GIF

Maleńki człowieczek wewnątrz plemnika; Nicolaas Hartsoeker, 1695; domena publiczna, za Wikipedią

Grunt, że działają, kształtując społeczną imaginację tak skutecznie, że można niekiedy nieomalże zacząć się lękać, iż niedługo już trudno będzie wytłumaczyć, że nie, zarodek nie jest takim małym homunkulusem, jak w koncepcjach preformistów. Że na początku może nie mieć rączek, nóżek i paluszków. Że niekiedy zresztą może nie mieć nawet głowy, by nie wspominać już o najrozmaitszych żywotnie istotnych organach.

aaa

Bąbelki widoczne w dnie rozerwanej macicy; Sinha et al, http://tinyurl.com/hv2ax7o

Że czasem zresztą to, co powstanie w przebiegu zapłodnienia, nigdy bobasem (nawet takim bezgłowym) się nie stanie, pozostając – jak przy zaśniadzie właśnie – masą przypominających kiść winogron bąbli mogących rozerwać ciężarnej macicę bądź przekształcić się w postać inwazyjną, przerzutować, zaowocować rozwojem nowotworu złośliwego.

Continue reading

Advertisements

Animula blandula, blastula vagula – rzecz o zarodkach wędrujących gdzie nie trzeba

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/7/7b/Human_blastocyst.jpg

Ludzka blastula, blastocysta; Mr. J. Conaghan; domena publiczna; wikipedia

Początek poematu cesarza Hadriana,

Animula, vagula, blandula
Hospes comesque corporis

w kanonicznym w Polsce tłumaczeniu Kazimierza Morawskiego brzmi:

Duszyczko moja, tkliwa, ruchliwa,
Gościu ty ciała mojego i druhno

Choć powstały rozliczne (także i polskie) tłumaczenia pożegnalnego wiersza Hadriana, dość jasno pobrzmiewa w nich wszystkich niepokój i troska – dokąd to pobłądzi uchodząca z cesarza duszyczka (W jakie ty strony odejdziesz bladziutka, naga, zziębnięta?, zapytuje w swym tłumaczeniu Zygmunt Kubiak)? Jakie będą jej dalsze losy?

Pośmiertne losy Hadriana nie będą tematem dzisiejszej notki, tym bardziej, że to raczej mitologiczna niźli medyczna kwestia, jednak błądząca cesarska duszyczka może przywoływać nie tylko skojarzenia natury – powiedzmy – schyłkowej. I tu możemy już spojrzeć na rzecz w sposób bliższy codziennej perspektywie patologów. Niebagatelną wszak kwestią jest przecież także ta, dokąd trafi nasza metaforyczna duszyczka na początku swej drogi i gdzie się zagnieździ. Bo też i losy zapłodnionej komórki jajowej nie są – jak zapewne pamiętacie – wcale tak oczywiste, jak mogłoby się w pierwszej chwili wydawać. Wiemy że efekty zapłodnienia bywają niekiedy różne, niekoniecznie zbliżone do tych zazwyczaj oczekiwanych. Podobnie bywa z docelową lokalizacją zarodka tudzież zarodków wskutek zapłodnienia powstałych.

Continue reading