
Rtg ramienia pacjentki pokazujące charakterystyczne deformacje kostne; https://polishorthopaedics.pl/article/541076/en
Dwudziestosiedmioletnią pacjentkę przyjęto na ortopedię z powodu bólu i deformacji prawej kończyny górnej. Tak. Bolała ją ręka (i reszta kończyny), poza tym zaś, że bolała, chorej dokuczały też zniekształcenia oraz pogrubienie i samej ręki, i przedramienia, i ramienia wraz barkiem, wreszcie uprzykrzały życie ograniczenia ruchowe, zwłaszcza w obrębie stawu promieniowo-nadgarstkowego (tego pomiędzy przedramieniem i nadgarstkiem) – nie była w stanie ani w pełni nadgarstka zgiąć, ani wyprostować. Przy czym kobieta nie przypominała sobie żadnych urazów, które można by obarczyć winą za dolegliwości, jej praca też nie obciążała zanadto kończyny (pracowała jako nauczycielka). No ale w sumie nic dziwnego, podstawowa przyczyna problemów była w tym przypadku znana, symptomy nie zaskakiwały, pacjentce przeszkadzało raczej nasilenie uciążliwości z choroby wynikającej i brak poprawy po środkach przeciwbólowych.
Bo też i diagnozę dawno już postawiono. Bóle zaczęły naszą bohaterkę nękać już jako piętnastolatkę. Początkowo diagnostyka radiologiczna nie pokazywała żadnych zmian kostnych, gdy jednak do wstępnych zdjęć Rtg doszła tomografia komputerowa, dołączyły badania scyntygraficzne i wreszcie testy genetyczne, a objawy postępowały, ostatecznie udało się dojść do rozpoznania. I nie było to rozpoznanie częste. U nastolatki wykryto chorobę Leriego.









