Pamiętajmy o wieszakach

Sprzeciw przeciwko zaostrzeniu (tu prawniczy komentarz do projektu, tu oryginał i uzasadnienie, tu odpowiedź na uwagi projektodawców) i tak już restrykcyjnej obowiązującej w Polsce ustawy antyaborcyjnej rozlał się szeroką falą tak po mediach, jak i po ulicach. Po głosach poparcia dla proponowanych zmian (obecnie – co byłoby zabawne, gdyby nie poważny w końcu temat – ostrożnie wycofywanych) ze strony tak szefowej rządu, jak i szefa partii rządzącej podniosło się w społeczeństwie niejakie oburzenie; nie wszystkim – widać – odpowiada perspektywa Polski jako drugiego Salwadoru (jeśli nie podoba wam się źródło, pszę bardzo – tu jest inne). Nastąpił wysyp znakomitych niekiedy tekstów (nie dam rady zalinkować wszystkich) punktujących co bardziej drastyczne aspekty projektu, ludzie wylegli na ulice i organizują się w sieci. Jednym z akcentów szczególnie prawdopodobnie zwracających podczas ostatnich demonstracji uwagę były wieszaki.

aaa

Niedzielne (03.04.2016r.) protesty i wieszaki; fot. Tomasz Godryk Marcinkowski

Wieszak jest symbolem w Polsce dużo mniej oczywistym, niźli w Stanach Zjednoczonych. Podobno w Polsce na myśl o nielegalnej niebezpiecznej aborcji przed oczyma stają raczej szydełka czy druty do robótek (tak, takie do “robienia na drutach”) – trudno mi rzecz zweryfikować, u nas zresztą historia legalizacji aborcji toczyła się nieco inaczej niż w USA, ale i w Polsce w końcu wieszaki wyszły na ulice.

Continue reading

Advertisements

Gdy ospa cię chwyta za serce

aaa

Ospa wietrzna u małego Franka; Matt Adams; CC BY-NC-ND 2.0; https://www.flickr.com/photos/mattadams/135857225/in/photostream/

Ospa wietrzna. Taki drobiazg, powszechnie bagatelizowana choroba wieku dziecięcego. Nic takiego. Banał zupełny. Rzecz niewarta uwagi.

Tyle że niekoniecznie i nie zawsze.

aaa

Ospa wietrzna; Phyllis Buchanan; CC BY-SA 2.0; https://www.flickr.com/photos/pgautier/491617816/in/photostream/

Ostatni głośny przypadek ospy wietrznej w Polsce to historia, która zakończyła się tragicznie. W tym miesiącu właśnie zakończyły się batalie sądowe, które niestety ominęły pierwsze ogniwo opowieści, czyli pediatrę, który według relacji prasowych odradził szczepienie przeciwko ospie wietrznej, deklarując, że “ospę przecież się przechodzi”. No owszem, przechodzi się, jednakowoż przechodzi się nader różnie. Przechodziłam ospę ja, przechodziła moja siostra i moja kuzynka (wspólnie mniej więcej zresztą, bo też i jest ospa chorobą bardzo zaraźliwą) – to nie było lato, które wspominałabym szczególnie dobrze, bo ospa choćby i bez powikłań nie jest niczym przyjemnym, jednak nawet gdyby pominąć związany z tym schorzeniem oczywisty dyskomfort, ospy nie należy lekceważyć.

Continue reading